Krakowska Biblia z lipowego drewna

Jest jednym z tych zabytków, które turystom najbardziej kojarzą się z Krakowem i dlatego przewodnicy uważają ołtarz Wita Stwosza za najczęściej oglądany zabytek w Krakowie. Być tutaj i nie spojrzeć do wnętrza kościoła aby oglądnąć to XV-wieczne dzieło snycerskie to tak, jakbyśmy pojechali do Rzymu i nie zobaczyli papieża.

      Historia powstania ołtarza wiąże się z katastrofą budowlaną jaka miała miejsce w XV wieku. Wówczas, na skutek trzęsienia ziemi zburzeniu uległo sklepienie prezbiterium, które zniszczyło znajdujący się w prezbiterium ołtarz główny. Kościół mariacki był i jest najważniejszym kościołem miasta Krakowa. Tak, jak katedra Wawelska była kościołem biskupów krakowskich i władców panujących na Wawelu, tak ten kościół był kościołem kupców i mieszczan krakowskich. To oni po zniszczeniu kościoła postanowili odbudować prezbiterium wraz z ołtarzem. Długo szukano mistrza, który podjąłby się budowy nowego, okazałego ołtarza głównego w najbardziej reprezentacyjnym kościele Krakowa, godnego bogatych patrycjuszy krakowskich. Wówczas wielu z nich wywodziło się z bogatych rodów niemieckich osiadłych na przestrzeni wieków w Krakowie. Być może dlatego rzeźbiarza szukano między innymi w Niemczech. Znaleziono Wita Stwosza, norymberskiego snycerza, który sprowadził się do Krakowa i tutaj w 1477 roku rozpoczął pracę nad jednym z największych, jeśli nie największym ołtarzem gotyckim w Europie, którego wymiary to jedenaście metrów szerokości i trzynaście wysokości!

      Wit Stwosz prawdopodobnie przybył do Krakowa kilka lat wcześniej, aby wybrać i przygotować odpowiednie drzewo do budowy ołtarza. Najbardziej popularnym materiałem rzeźbiarskim średniowiecza było drzewo lipowe, bardzo miękkie i plastyczne. Lipowe pnie, z których powstały rzeźby do ołtarza liczyły wówczas około pięciuset lat, czyli obecnie mają lat tysiąc – to mniej więcej tyle ile liczy sobie państwo polskie. Tematyka ołtarza nawiązywała bezpośrednio do patrymonium czyli wezwania kościoła. Kościół mariacki nosi wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i ta scena, obok zaśnięcia i koronacji Maryi jest uwieczniona w ołtarzu. Nad pracami czuwała Rada Miejska, która doglądała stanu robót i jak wiemy, była bardzo zadowolona z mistrza Wita i jego pracowni. Tak bardzo, że w czasie trwania prac zachwyceni rajcy zwolnili Stwosza dożywotnio z płacenia podatków w mieście. Temat do ołtarza zaczerpnięto ze średniowiecznej „Złotej legendy” spisanej przez dominikańskiego mnicha, Jakuba z Voragine. W „Złotej legendzie”, na dzień 15 sierpnia czyli Dzień Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny możemy przeczytać jak Maryi objawia się anioł z gałązką palmową i obwieszcza, że wkrótce umrze. Matka Chrystusa prosi o trzy łaski: pragnie aby w momencie jej śmierci byli z Nią uczniowie Jej Syna, aby w drodze do Niego nie spotkała Szatana i aby był przy Niej Jej Syn. Tak też się stało, dlatego Stwosz ukazuje w ołtarzu trzy sceny a nie jedną.

      Ołtarz zbudowany jest z pięciu części dlatego nazywany jest pentaptykiem. Szafa ołtarzowa to dwie pary skrzydeł – jedna para jest nieruchoma zaś druga, ruchoma zamyka ołtarz. Na skrzydłach otwartych ukazanych jest sześć scen związanych z radościami Maryi, natomiast gdy ołtarz jest zamknięty skrzydła ukazują dwanaście scen związanych z życiem Maryi i Jej Syna. Główna scena ołtarza mariackiego, po otwarciu szafy ołtarzowej to zaśnięcie Maryi w otoczeniu apostołów, ponad nią znajduje się wniebowzięcie a całość zwieńczona jest koronacją Maryi. W ołtarzu znajduje się około dwustu figur, te największe ze środkowej części ołtarza mierzą prawie trzy metry wysokości. Ołtarz powstał z trzech rodzajów drzewa: figury wyrzeźbione są z pni lipowych, tło skrzydeł ołtarzowych to deski modrzewiowe natomiast skrzynia ołtarzowa, na której umocowane są części ołtarza wykonana jest z dębu. Dawniej skrzydła ołtarzowe otwierane były z okazji doniosłych świąt kościelnych oraz za dodatkową opłatą np. w czasie ceremonii ślubnych. Obecnie skrzydła ołtarza otwierane są uroczyście co dzień o godzinie 11.00. Opiekę nad tym pięknym, gotyckim zabytkiem od wielu lat z oddaniem sprawują siostry ze Zgromadzenia Córek Matki Bożej Bolesnej zwane Serafitkami.  Ołtarz Wita Stwosza wielokrotnie był tematem w literaturze polskiej. Przykładem może być powieść Antoniny Domańskiej „Historia żółtej ciżemki”, na jej podstawie zrealizowano film pod tym samym tytułem z niezapomnianą rolą jedenastoletniego Marka Kondrata. Wit Stwosz i jego dzieło to także częsty temat poezji Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Wśród nich wiersz „Nocna pora”, w którym Gałczyński jako pierwszy nazwał krakowski ołtarz biblią z lipowego drzewa:

… Może tu się nad robotą pochylę

i wszystko z siebie dam — i krew, i trzewia

i rozzłocę, rozśpiewam moją biblię,

moją biblię z lipowego drzewa …